| Dodaj napis |
3. Jak wyglądał ten moment przejścia, wybór instrumentu, pierwsze fascynacje muzyczne?
Jak człowiek był edukowany tak jak ja, tzn wszystko w jego życiu było już wymyślone. Mój ojciec był malarzem, ja w ogóle nie sądziłem, że ja mogę być kimś być innym, że ja będę chciał być kimś innym. Ja właściwie nie miałem w życiu nawet czasu, żeby o tym pomyśleć. To było jasne, tak jak w tradycjach rodzinnych było dawno, że ojciec był aptekarzem, syn przejmie aptekę, jego syn, wnuk też i to tak będzie. U mnie to tak było, miałem pracownię do dyspozycji, dostałem się na te studia, za drugim razem ale się dostałem, bardzo dobrze, wiesz, pracowałem, wszystko już znałem, miałem kupę narzędzi w pracowni ojca, kupę: pędzli i farb, bleytramów i werniksów, terpentyn i sztalug.
W moich czasach dostać się na studia, to było tak że było 12 osób na jedno miejsce, to było takie “o rany”. Trzeba było na prawdę nie wiadomo ile umieć, żeby to zrobić, był egzamin konkursowy itd.
A muzykiem w ogóle nie byłem, więc nie miałem żadnych podstaw, te podstawy musiałem sobie jakoś zdobyć sam i różnie to było. W tamtych czasach, a mówię o roku 87ym, 88ym, ludzi w moim wieku już nie przyjmowano do szkół muzycznych, teraz można, nawet ja teraz bym mógł pójść ale się boję, bo się okaże, że jestem totalnym ignorantem i nieukiem. (śmiech). Po prostu chodziłem do ludzi prywatnie, uczył mnie Maciek Sikała zadęcia, Leszek Możdżer harmonii.
Saksofon mi się spodobał, że można w niego dmuchać i wydawać bardzo głośny dźwięk. I ten dźwięk jest jakoś tak, bardziej osobisty niż fortepian na przykład, wiesz, jak się dmucha to się dmucha spod pępka, saksofon to jest tylko końcówka, ten dźwięk naprawdę wychodzi jakoś tak ze środka. I to zresztą ewidentnie słychać, jak usłyszałem Coltrane’a to zobaczyłem że ten dźwięk na prawdę pochodzi z niego. To nie jest tak, że ktoś coś naciska, klawisz porusza młotek itd. Stroik to jest bardzo cielesna, organiczna sprawa. W związku z tym trudno jest przycwanić w tej całej kwestii.
How did it happen, this passage – How did You you choose the path of music, how did you choose the instrument, what were your first musical fascinations?
When one is educated the way I was, everything in one's life is already thought through. My father was a painter, I wouldn't even think I could become somebody else, that I would want to be somebody else. I didn't even have time to think about it. It was all clear, as it used to be a tradition in some trades – if a father had a pharmacy, his son would take it over, then the grandson and so on and so it would be. That's how it was in my case. I had a studio at my disposal, I was accepted at the Academy, after second try but I did it, all was great, I worked, I knew it all, I had all kinds of stuff in my father's studio – paintbrushes, paints, frames, fixatives, turpentine, easels. In my time to be admitted at the Academy, there were like a dozen people for each place, it was quite an „oh my god”. One needed to really know a lot, be well prepared , competitive examination and so on.
